czwartek, 14 lutego 2013

KRYSZTAŁKI RIVOLI


Odkąd na blogu   >>TUTAJ<<  ukazał się kurs na oplatanie kryształków Swarovskiego non stop o nim myślałam. Kolczyki podobały mi się od dawna. Oglądałam i wzdychałam. Ale obiecałam sobie, że co za dużo to nie zdrowo. Frywolitka, druty, szydełko itd.. Jeszcze w planach mam sutasz. Jak dopisze do tego beading to chyba spać przestanę. Tupnęłam nogą i tylko wzdychałam ponad miesiąc. W końcu moja silna wola odmówiła posłuszeństwa. A że w styczniu miałam i urodziny i imieniny to zrobiłam maślane oczka do Lubego. A nam kobietą nie łatwo się oprzeć, czyż nie? I tak o to w końcu dostałam paczuszkę z koralikami i kryształkami. Rzuciłam wszystkie plany robótkowe i wzięłam się za nową twórczość.
Łatwo nie było, igła do tej pory mnie przeraża. Ale mam swoje własne dwie pary kolczyków.






I w złocie


Uchwycić ich piękno to w moim przypadku nie możliwe. Wiecie, że fotograf ze mnie żaden. Musicie uwierzyć mi na słowo, że są piękne. W obu przypadkach te na ręce najbardziej oddają kolor.
Pozdrawiam cieplutko.


8 komentarzy:

  1. Piękne kolczyki też mi się spodobały kiedy zobaczyłam je u Weroniki, ale stu srok za ogon nie złapię niestety:(( Jak widzę Ciebie skusiły i dobrze bo wyszło pięknie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluje silnej woli. Ja nie wytrzymałam. I dziękuje

      Usuń
  2. Piękne!!! Zawsze jak widzę takie cuda, to trochę żałuję, że nie mam przekłutych uszu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie masz? To czegoś nowego się o tobie dowiedziałam. Przekucie uszu to nie problem.. Ja sobie sama przekułam ale nie polecam :D

      Usuń
  3. Kolczyki są przepiękne... *.*

    OdpowiedzUsuń