piątek, 21 grudnia 2012

WESOŁYCH ŚWIĄT!



W tym dniu radosnym, oczekiwanym,
gdzie gasną spory, goją się rany
życzę wam zdrowia, życzę miłości,
niech mały Jezus w sercach zagości,
szczerości duszy, zapachu ciasta,
przyjaźni, która jak miłość wzrasta,
kochanej twarzy, co rano budzi,
i wokół pełno życzliwych ludzi.

życzy 
Aga

czwartek, 13 grudnia 2012

KOMIN "PAWIE OCZKA"


Prezent urodzinowy dla mnie już mam :D Co prawda urodziny dopiero w styczniu ale sama sobie zrobiłam prędzej. Ostatnio pokazywałam Wam kawałek tego prezentu. Miałam zamiar go skończyć za miesiąc ale sprężyłam się i mam już teraz. Oto mój komin:




I otulacz na misiu:



Otulacz jest zrobiony z włóczki Merino lace. Kolor nr 10 śmietankowy. Włóczka jest milutka i mam nadzieję, że będzie ciepła. Jeszcze go nie miałam na sobie ale w najbliższym czasie go założę. W sumie wyszło mi wełny nieco jeden kłębek. Robiłam na drutach 3,5. Komin zrobiłam tylko i wyłącznie dzięki Intensywnie Kreatywnej.

  Od razu pochwalę się, że mam na drutach większą rzecz




Tym razem robi się spódniczka.

***



W trakcie robienia komina dokończyłam czytać „Wesołe przygody Robin Hooda”

I po raz kolejny na sam koniec jestem rozczarowana. Gdy pierwszy raz czytałam tą książkę (jako mała dziewczynka), w połowie wyobrażałam sobie koniec książki. Gdy do niego doszłam zrobiło mi się smutno. Tak po prostu. Teraz do niej wróciłam i nadal jestem zniesmaczona zakończeniem. Chociaż teraz wiem, że taka jest kolej życia...

Drugą książką, którą tym razem przesłuchałam była


 Po przeczytaniu kilku recenzji i przede wszystkim zdań: „Czwórka zwykłych ludzi. Trzy kłamstwa. Dwie ofiary i jedna hipnotyczna opowieść o toksycznej miłości, zbrodni, namiętności i żądzy.” musiałam ją mieć. Daje jej 9 na 10 punktów. I to nie za fabułę, która jak dla mnie jest banalna. Spodziewałam się czegoś innego. Tyle punktów dostałam za to, że wywołała u mnie tyle mieszanych uczuć do bohaterów jak jeszcze żadna książka. Byłam zła, smutna, rozgoryczona, nie wierzyłam, że ktoś może być tak naiwny.. Z drugiej strony byłam szczęśliwa, jak bohater był szczęśliwy i wściekła gdy on był wściekły. To na pewno nie jest książka, którą można przeczytać gdy samemu jest się załamanym. Kończy się smutno i daje wiele do myślenia.

Może czytałyście, którąś z tych książek? A może macie zamiar przeczytać?






poniedziałek, 10 grudnia 2012

SERWETKI NA DRUTACH


Macie nieraz tak, że zobaczycie coś i od razu myślicie „ja to muszę umieć”? Ja miałam tak ostatnio. A zauroczyły mnie serwetki robione na drutach. Drutów pończoszniczych nie posiadam, ale trafiłam na blog Milczenie nitek  >>KLIK<< ,  gdzie dziewczyna tłumaczy jak robić serwety metodą magic loop. Nie powiem, łatwo nie było. Ale po kilku pruciach i zaczynaniu od nowa udało się. I tak o to mam swoją pierwszą serwetkę.

MAŁA SPIRALKA:





Wykonana z nici Limol. Niestety nie podam nr bo już go nie mam. Kupiłam je ze względu na frywolitkę. Niestety kolor piękny ale sama nić nie przypadła mi do gustu. Na druty nadała się fantastycznie. Druty nr 3.


Zadowolona i dumna z rezultatu wzięłam się za następną serwetkę. Wzór jest udostępniony >>TUTAJ<<

  MARGRETHE:




Nici tym razem Maxi kolor biały. Maxi jest o wiele cieńsza niż limol co widać. Druty te same nr 3. Muszę przede wszystkim popracować nad blokowaniem, ale i tak jestem dumna.

***

Uchylę rąbka tajemnicy, że teraz pracuję nie nad serwetką, a nad dodatkiem do ubrania. Zainspirowała mnie Intensywnie kreatywna >>ZAPRASZAM<<. Z całego serca polecam blog!


Dziękuję ślicznie za komentarze. Pozdrawiam cieplutko w ten zimowy dzień!